Quadowe Bezdroża 5 z Dragon Winch za nami.

Kolejna edycja imprezy Quadowe Bezdroża 5, edycja 2017 przeszła do historii. W tym roku frekwencja była nie co mniejsza niż w latach poprzednich ale w dalszym ciągu to jedna z największych imprez w Polsce. Na starcie stanęło 51 zawodników, wielu z nich przyjechało z rodzinami i „własnymi” kibicami. Rajd polegał na przejechaniu 100 kilometrowej trasy, w czasie nie dłuższym niż 10 godzin, a po drodze trzeba było „odwiedzić” 100 punktów kontrolnych, polegających na dojechaniu bardzo blisko do powieszonej pieczątki. Jak zwykle najwięcej chętnych było w klasie Extreme, gdzie trzeba podjąć twardą, ostrą walkę i w pełni pokazać swoje umiejętności jazdy na quadzie, w której karty na pieczątki były plombowane do quada więc trzeba było dojechać do pieczątki nie dalej niż na 30-40 cm. Klasa Adventure nie wymagała od zawodników (wykazywania) najwyższych umiejętności chociaż miała taką samą trasę i pieczątki jak klasa Extreme ale wystarczyło, żeby rider do pieczątki doszedł, nie musiał dojeżdżać, gdyż karty na pieczątki w tej klasie nie były plombowane do quada.

Baza rajdu „ubrana” w barwy Dragon Winch oraz Castrol otwarta była od godziny 8.00. W tym roku zawodnicy opanowali ciśnienie wyjazdu na trasę i cały proces startu przebiegł bardzo płynnie. Niestety przełożyło się to na przejazd po tracku. Mimo próśb organizatorów niektórzy zawodnicy jeździli przez tereny zabudowane z niedozwoloną prędkością (wiadomo o tym z relacji innych zawodników jadących prawidłowo).

100 pieczątek – większość do zdobycia „na kole”. Oczywiście nie zabrakło perełek, do których trzeba było wciągnąć quada. Z pozoru suche „Torfy Wójta” czyli pierwsze 10 pieczątek okazały się nie lada wyzwaniem. „Panie, oni więcej stali niż jeździli” – mówili kibice.
Kolejne pieczątki znajdowały się w zalewowym pasie Wisły. 1 października było tam jeszcze 3 metry wody, w dniu imprezy było prawie sucho ale mimo wszystko sam przejazd był wymagający koncentracji i sił. Po zakończonym „błotnistym” etapie nad Wisłą przyszła pora na „zdobywanie” wąwozów. W takich miejscach trzeba było się wykazać umiejętnościami technicznymi oraz planowaniem trasy dojazdu do pieczątki. Organizatorzy tak rozmieszczali punkty, że w zasadzie do każdego można było, przy odpowiednim planowaniu, bez przeszkód dojechać. Przy złym planie w ruch musiały iść wyciągarki. I tak mijały kolejne minuty, godziny rajdu. Ostatnia prosta to odcinek dojazdu do bazy – mety rajdu. Szybki, szutrowy, ponad 40 kilometrowy wyścig z czasem, fragmentami kręty jak górskie serpentyny, fragmentami prosty, do prędkości 115 km/h.

Na mecie rajdu na wszystkich zawodników czekało pyszne, ciepłe jedzonko, kawa oraz herbata. I oczywiście wyniki i nagrody.
Za zdobycie pierwszych miejsc w obu klasach sponsorzy imprezy: Dragon Winch, Castrol, Szekla 4×4, GM Powersports, firma Maxol oraz ATV Akademia ufundowali nagrody o łącznej wartości ponad 7000 zł. Nagrodę specjalną otrzymał najstarszy zawodnik imprezy Quadowe Bezdroża, który dodatkowo zaliczył wszystkie edycje imprezy.

Niestety nie wszyscy uczestnicy imprezy zechcieli poczekać na swoich konkurentów ale także i kolegów i pojechali do domu zanim wszyscy zawodnicy zjechali do bazy i można było rozpocząć ceremonię rozdania nagród. Ale na bazie i tak było gorąco i wesoło. Wyniki były liczone na żywo i od razu zostały przedstawione zawodnikom. Po kilku protestach i poprawkach organizatorzy opublikowali oficjalne wyniki, którymi wszyscy się zgodzili.

W imieniu organizatorów dziękujemy zawodnikom, sponsorom i obsłudze, to dzięki im wszystkim powstają tak genialne imprezy jak Quadowe Bezdroża.

Comments are closed.